ostatnio często powraca w moich myślach motyw korzystania z pędzącego czasu
pracując po 11h dziennie rozważnie korzysta się z pozostałych
czuję powinność by robić coś
coś co nie jest zarabianiem
żeby mi z tych dni zostało coś
co nie było zarabianiem
bo pieniędze nie mają dla mnie wartości

stąd moje bieganie
stąd moje czytanie
stąd moje pisanie
nie ze strachu
stąd moje życie
nie ze strachu
tylko dla życia samego
to dla mnie jest sztuką

wykorzystałem więc jedyny wolny dzień i udałem się w niedzielę do Bremy
wstając codziennie o 05:50 nie jest trudno w niedzielę wstać o 6:30
święto
autobus w którym kierowca nie chce moich pieniędzy
macha ręką
a mi to na nią
dla pewności pytam pana pasażera
okazał się specjalistą od rąk i kości wszelakich
on z Nigerii, ja z Polski
wymienili się refleksjami o Niemcach i Niemczech
Niemi Niemcy
na migi ich
czy tam Migami

z autobusu nara
do kierasa baj

przesiadka w mieście na N
wsiadam w pociąg
widzę Sebę
siadam
po chwili słyszę Sebę
słyszę i Andżelę
tak żem czuł że swój
kłótnia półgodzinna
miłość jednak trochę dłuższa
i zanim skończyłem czytać rozdział
u nich się skończył

BUT IIIIIIIIII....
I love it when you read to me

za zaoszczędzony bilet kupiłem kartę pamięci
bo wyjęcie jej z laptopa mi wypadło z niej
a pstryknąłby co na pamiątkę
bo nie ufam już jej

stare miaasto w starym mieście
ratusze, Rolandy
katedry i rzeżby
widzę to co widać
myślę o spędzonych nad tym życiach
zazdroszczę ręki
wolnej by móc nią robić jeden element latami
wolności większej od latania

przed 11 czekałem już na otwarcie krypt
by popatrzeć na mumie sprzed wieków
postać w tych samych podziemiach katedry w których Freud i Jung rozmawiali o śmierci
nie ma dnia gdy o niej nie o myślę
najlepsza przyprawa życia
to live is to die
wpatrywałem się w nie i żadnego koloru nie ujrzałem
puste wydmuszki
bioroboty po terminie przydatności
mój biorobot jeszcze chodzi
nie pierwszy i nie ostatni
a jednak żyję jakby był jedynym

witraże to nazwa na coś co jest piękne z wewnątrz
a pojebane z zewnątrz
pojebane jest inne, piękne ale z zewnątrz
ze środka kolory pomagają widzieć
z podwórza sam sobie je malujesz
i widzisz to co widzieć chcesz
lub to co zauważyć powinieneś
by iść dalej
wspinać się
wzlatywać
do swojego Nad
bo Nad jest subtelne
tajemnicze
pośrednie
symboliczne
oniryczne
ale też cierpliwe
będziesz jak dojdziesz
najpierw musisz zejść

trójka pań
jeden pan
odwrócony w stronę rusztowań
zajęty innymi sprawami
podjęty temat go poochłonął
patrzeć przestał
i teraz ich piękno widzi w każdej
a nie tylko w tej ze złotymi piersiami

muzeum sztuki
wielkie nazwiska
artystyczne środowiska
poczułem wolność 
którą posiadam od zawsze
tworząc wszędzie
pisząc wiersze

widziałem siebie
swoje myślenie
czułem się wszędzie
dziękuję że mogę a nie muszę
bo musząc się buntuję

idę inaczej
idę przez życie
nie siedzę na wieży patrząc na życie
a żyję

muzeum
mandala
stworzona przez mnichów
pierwsza prawdziwa w moim życiu
działa
nagina
zagina
stoję i patrzę
widzę życie
czuję bycie
idę dalej ale wracam
stoję i patrzę
dalej
to żyje
ja żyję
po prostu życie